Ja nie wierzę w wenę. Jeśli wiem, że coś istnieje, to nie muszę w to wierzyć.

Lubię czasem się zatrzymać i rozpocząć cichą “inwigilację” otoczenia. Nawet zawartość kosza na śmieci może być inspirująca, bo przecież ktoś, kto chwilę wcześniej wrzucił do niego butelkę od wódki, mógł ją opróżnić będąc w różnych nastrojach.
Mógł stracić pracę albo rozstać się z kobietą. Mógł dowiedzieć się tego, że dziecko, które uważał za swoje, wcale nim nie jest. Mógł być cichym obserwatorem wielkiego dramatu i tylko alkohol dał mu ukojenie. Mógł się też upić ze szczęścia.

Podobnie jest z zasłyszanym słowem czy zdaniem. Z pozoru zwykłe “dzień dobry” może mieć w sobie mnóstwo natchnienia. Gdzie tam może. Ma!
Słysząc czasem za plecami takie powitanie, zastanawiam się czy autor tego grzecznościowego zwrotu jest dziś w dobrym nastroju i wypowiada te słowa szczerze, czy raczej robi to na odwal się i czeka, aby jak najszybciej wrócić do domu i znęcać się nad bliskimi. A może właśnie w tym momencie nawiązuje się romans, który swój finał osiągnie we wspólnym łóżku tudzież na blacie kuchennym?
Tyle pytań.
A odpowiedzi?
I właśnie to jest najwspanialsze. Odpowiedzi mogę sobie udzielić sama.

4.8 5 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ela

Uwielbiam Twoje przemyślenia 😍

Marta

I jak zawsze samo sedno przemysleñ ☺️

Kasia

I takie teksty to ja rozumiem ❤️🙌

Ostatnio edytowany 5 miesięcy temu przez Kasia
Paula

Zgadzam się, inspiracja czymś niezwykłym – zwykła rzecz, ale zachwyt nad pozornie zwykłym to już sztuka.

Anna

Za Tobą to w ogień pójdę.

Patka

Odpowiedzi tyle ile ludzi i wyobrażeń, a cała sztuka przelać to tak pięknie na “papier” 😊